W drodze do Was

02.12.2018 | Komentarze: 6
Muzeum Vigelanda, detal

Anatomia norweskiego to kawał książki – 1,1 kg żywej wiedzy. Żywej, bo wiecie, że język jest czymś zmiennym, tworzonym przez jego użytkowników. My staraliśmy się uchwycić jego najbardziej aktualny obraz.

Już podczas pisania wiedzieliśmy, że nie będzie to coś małego, do plecaka na wycieczkę w góry. Pewnie większość z Was będzie czytała ją w zaciszu domowym. Może niektórzy w jednej z jasnych i przytulnych norweskich bibliotek? Ta, która leży na wyspie Frøya, zaopatrzyła się już w kilka sztuk.

W tym tygodniu zaprzyjaźniliśmy się z sąsiednią pocztą i wysłaliśmy wszystkie zamówienia. Wśród docelowych kierunków pojawiły się: Alta, Hammerfest, Tromsø, Kvaløya, Sørvågen, Bodø, Mo i Rana, Trondheim, Flåm, Lillehammer, Hamar i uwaga: Ingøya (wow!). Jesteśmy ciekawi, czy książka trafiła już w wasze ręce i w jakich miejscach będziecie się uczyli.

Gdybyśmy mieli wybrać najbardziej klimatyczne miejsce do czytania Anatomii, takie z naszej okolicy, to na prowadzenie wysuwa się Muzeum Vigelanda w Oslo. Jest maleńkie i jasne. Zazwyczaj panuje tam cisza i spokój.

Trzeba przyznać, że Gustav Vigeland znał się na anatomii. Na norweskim pewnie też, jak przystało na oczytanego Norwega. Byliśmy w jego domowej bibliotece. Miał imponujący zbiór książek z całego świata, w które chętnie byśmy się zagłębili, gdyby nie zakaz ich dotykania. Vigeland obserwował mnóstwo ciał i potrafił je świetnie odtworzyć. Poza tym zatrzymywał ludzkie emocje. Mówią, że był dziwny, ale wydaje się, że wiedział dużo o komunikacji.

Muzeum Vigelanda

Gdyby ktoś z Was zechciał wysłać nam zdjęcie z miejsca, w którym zgłębia tajniki Anatomii norweskiego, ogromnie by nas to ucieszyło.