Metoda Benjamina Franklina

Kategoria: Metody | Komentarze: 4

Gdy osiągniemy pewien poziom z języka, możemy wpaść w pułapkę powtarzania wciąż tych samych słów i zwrotów. Mimo że poświęcamy dużo czasu na naukę i praktykę, czujemy, że stoimy w miejscu i popełniamy te same błędy. Metoda Benjamina Franklina pomoże nam wyjść z tego stanu.

Rodzice Benjamina nie mieli pieniędzy na szkołę, a tym bardziej prywatnego nauczyciela, więc od początku musiał kształcić się sam. Brat Benjamina był drukarzem i otworzył własną niezależną gazetę – jedną z pierwszych w Ameryce. Franklin dostał tam pracę jako pomocnik w drukarni, ale miał większe aspiracje – chciał sam pisać artykuły. Szybko jednak zauważył, że jego język był kiepski i nie potrafił pisać równie dobrze, jak dziennikarze. Musiał coś z tym zrobić.

W jego czasach (XVIII wiek), jedno z brytyjskich czasopism wyróżniało się jakością artykułów – The Spectator. Franklin był pod wrażeniem, że można tak dobrze i klarownie formułować zdania. Zapragnął nauczyć się tak pisać. Nie było w pobliżu nauczyciela, który mógłby mu w tym pomóc, więc zaczął samodzielną pracę. Próbował odtworzyć treść artykułów z The Spectator z pamięci. Jego metoda:

  • W trakcie czytania robił notatki, w których streszczał artykuł. Czasem robił to bardzo szczegółowo i notował najważniejszą myśl z każdego zdania.
  • Po kilku dniach, gdy zapomniał już, jak dokładnie brzmiały zdania w artykule, próbował napisać swoją wersję. Nie zaglądał do treści, tylko do swoich notatek. W ten sposób w jego wersji były te same informacje, co w oryginale, ale musiał sam sformułować zdania. Jego celem nie było stworzenie idealnej kopii, ale nauczenie się pisania na równie dobrym poziomie.
  • Następnie porównywał swoją wersję z artykułem, żeby sprawdzić, w których miejscach źle zinterpretował notatki, a gdzie jego zdania były mniej klarowne i zrozumiałe.

Pierwsze odkrycie

Brakowało mu słów. Pisząc tekst ze swoich notatek, zauważył, że nie jest w stanie ułożyć tak bogatych i klarownych zdań. Jego słownictwo było zbyt ubogie, mimo że pisał w swoim ojczystym języku.

Gdy czytał artykuły z magazynów, rozumiał całą treść. Gdy próbował sam pisać, przypominały mu się tylko słowa, których używał na co dzień. Miewasz tak podczas nauki norweskiego?

Naprawa słownictwa

Franklin wymyślił drugie ćwiczenie, żeby pomóc sobie w rozwinięciu słownictwa. Zaczął przekształcać artykuły w rytmiczne wiersze. W ten sposób wymuszał na sobie używanie i wyszukiwanie w słowniku słów, które pasowały do rytmu i rymu. Często były to słowa, których sam nigdy wcześniej nie używał.

Po kilku dniach wracał do wiersza i pierwszego ćwiczenia. Pisał znów cały artykuł, ale jego jedynymi notatkami był wiersz. To go nauczyło nawyku szukania słów, które idealnie pasują do zdania i kontekstu.

Nie wiem, czy zdecydujesz się na pisanie wierszy po norwesku, ale regularne korzystanie ze słownika powinno być Twoim nawykiem.

Nauka logiki

Poprawne formułowanie zdań i dobór odpowiednich słów to połowa sukcesu. Klarowność wypowiedzi zależy też od kolejności, w której podajemy informacje.

Franklin stworzył trzecią wariację swojego ćwiczenia, żeby rozwinąć umiejętność logicznego układania treści. Używał do tego fiszek.

Po przeczytaniu artykułu, robił notatki, jak w pierwszym ćwiczeniu. Tym razem notował wszystko na osobnych kartkach, które na koniec tasował, żeby na pewno były w innej kolejności. Gdy po kilku dniach wracał, żeby odtworzyć artykuł, miał przed sobą oderwane od siebie strzępy informacji, które musiał ułożyć w logiczną całość.

Następnie porównywał swoją wersję z oryginałem i zastanawiał się głęboko, czy jego kolejność ma sens. Jeśli ułożył myśli w inny sposób, starał się wyciągnąć wnioski. Jak ta zmiana wpłynęła na zrozumienie artykułu? Czy treść była w równym stopniu logiczna i klarowna? Jeśli nie, poprawiał swoją wersję, aż była równie dobra albo lepsza od oryginalnej treści.

Jak możesz uczyć się norweskiego tą metodą?

Dla wielu tak dokładna analiza może być zbyt czasochłonna i niepotrzebna. Nie każdy ma ambicje, by zostać dziennikarzem – tym bardziej w obcym kraju. Część z nas chce zwyczajnie polepszyć swój zasób słownictwa i lekkość używania języka.

Jeśli jesteś jedną z nich, mamy dla Ciebie uproszczoną wersję ćwiczeń Franklina.

  1. Przeczytaj artykuł z norweskiej gazety. Najlepiej, żeby był z dziedziny, która dotyczy Twojej pracy albo zainteresowań.
  2. Wypisz z niego zwroty, sformułowania albo pojedyncze słowa, których nie znasz dobrze i nie używasz zazwyczaj w rozmowie.
  3. Nie zaglądaj do oryginalnego tekstu. Teraz Ty jesteś dziennikarzem. Napisz swoją wersję artykułu. Nie musi to być idealna kopia. Możesz napisać krótko, używając nowych zwrotów. Tę metodę stosujemy czasem na Treningach Słownictwa i przynosi ona duże efekty.
  4. Wróć do artykułu i zastanów się, czy poprawnie użyłeś nowych fraz. Czy Twoje zdania mają podobną konstrukcję? Czy słowa mają poprawne końcówki? Czy użyłeś odpowiednich przyimków (på, med, av itd.)? Czy na pewno rozumiesz wszystkie nowe słowa?
  5. Wyciągnij wnioski, nanieś poprawki i przejdź do kolejnego artykułu.

Jeden taki artykuł nie zmieni diametralnie Twojej znajomości języka. To jest proces, na który trzeba regularnie poświęcić czas.

Franklin jest dziś uważany za geniusza, ale jak sam napisał w autobiografii, był przeciętnym uczniem. Tylko dzięki wytrwałości i ilości poświęconego czasu na doskonalenie swojego języka i klarownego myślenia, osiągnął to, co tak łatwo nazywają “talentem”.