Słowniki języka norweskiego

Na pierwszy rzut oka sprawa ze słownikami wydaje się być skomplikowana. Na rynku jest wiele słowników norwesko-polskich, jednak większość z nich, zwłaszcza kieszonkowych, zawiera błędy i ograniczony zasób tłumaczeń.

Wybór nowego słownika lub zmiana na inny pochłania trochę energii. Wygodnie jest korzystać z tego, który kupiłeś w pierwszym tygodniu nauki, lub który pokazał Ci znajomy. Tylko na jak długo będzie to pomocne? Żeby uniknąć rozczarowań proponuję byś od samego początku korzystał z takich słowników, które wystarczą Ci na lata nauki.

Tłumaczenie słowo w słowo ma krótkie nogi

Jeżeli uczyłeś się już innych języków, to z pewnością wiesz, że jest wiele słowników, a każdy z nich ma inną zawartość. Możesz się zastanawiać dlaczego jedno słowo ma tyle różnych wyjaśnień. Dlaczego nie można po prostu powiedzieć, że A równa się B?

Język polski oraz norweski, różnią się nie tylko samymi słowami, ale też gramatyką, szykiem zdania czy też odmianą słów. Dlatego tłumaczenie słowo w słowo jest mało skuteczne.

Dużo ważniejsze w trakcie nauki jest rozumienie całych wyrażeń i kontekstów. Przetłumaczone książki nie bez powodu nazywamy “przekładem” – nie znajdziesz książki przetłumaczonej słowo w słowo.

Z tego powodu, nie polecam słowników norwesko-polskich w trakcie nauki. Jasne, są one niezbędne, by się “dogadać” albo zrozumieć dokumenty, ale “dogadywanie się” nie jest nauką.

Dużo lepiej spędzonym czasem, będzie dla Ciebie używanie słownika jednojęzycznego. Dzięki niemu poznasz wiele nowych słów i lepiej będziesz rozumiał kontekst, w którym one występują. Poszerzysz swoje słownictwo nie tylko o szukane słowo, ale o wiele innych, z którymi spotkasz się w jego tłumaczeniu.

Jak wybrać dobry słownik?

Jeśli zdecydujesz się kupić drukowany słownik, pamiętaj o jego ograniczeniach. Małe słowniki, oprócz mniejszej ilości haseł, mogą nie zawierać ważnych informacji o odmianie słów i najczęściej używanych wyrażeniach.

W wyborze słownika kieruj się kilkoma poniższymi zasadami. Na początku nauki mogą Ci się one wydawać skomplikowane i niepotrzebne, ale szybko przekonasz się, że są niezbędne.

Sprawdź czy:

  • słownik zawiera informacje o częściach mowy (czy słowo jest czasownikiem, rzeczownikiem, przymiotnikiem itd.),
  • słowa pokazane są razem z odmianą,
  • znajdziesz tam przykładowe użycie w zdaniach lub wyrażeniach,
  • są wymienione wyjątki (np. nieregularna odmiana czasowników lub liczba mnoga),
  • przy hasłach możesz znaleźć informacje o wymowie (najczęściej w nawiasach kwadratowych),
  • słownik zawiera więcej niż jedno znaczenie słowa (np. en mus może oznaczać zarówno małego gryzonia jak i mysz komputerową),
  • pokazane są idiomy (czyli wyrażenia, które mają odmienne znaczenie niż poszczególne słowa, z których się składają),
  • słowa oznaczone są jako formalne i nieformalne,
  • zawiera hasła związane z kulturą i popularne nazwy własne (np. Stortinget).

Dobry słownik zawiera wszystkie te informacje. Sprawdź czy Twój też je ma. Jeśli nie, a myślisz poważnie o nauce języka, powinieneś rozważyć korzystanie z innego słownika.

Używałem wielu drukowanych słowników polsko-norweskich. Chciałbym polecić Ci jeden najlepszy ale niestety wszystkie, które znam, zawierają błędy i niedomówienia. Uważam, że jedynym rozwiązaniem gwarantującym pełne zrozumienie słów i wyrażeń jest używanie słownika jednojęzycznego.

Norwesko-norweski, ale co to jest?

Kiedy naprawdę chcesz przyspieszyć naukę języka, nieodzowne są słowniki norwesko-norweskie.

Tylko jak się z nich uczyć, skoro nie tłumaczą na polski? Słownik jednojęzyczny pokaże Ci wyjaśnienia słów w tym samym języku. Przyda Ci się to, gdy chcesz rozwinąć słownictwo.

Wyjaśnienia często zawierają słowa bliskoznaczne oraz kontekst, w którym słowo jest używane. Jest to o tyle ważne, że kontekst, w jakim używamy słowa w jednym języku, może różnić się od kontekstu w innym języku.

Wiele osób szybko zniechęca się lub nawet nie podejmuje próby korzystania ze słowników jednojęzycznych. Początkowo może Ci to zabierać więcej czasu. Trzeba nauczyć się korzystania z tego słownika. Gwarantuję Ci, że ten czas będzie dobrą inwestycją.

Papierowe słowniki norwesko-norweskie są drogie. Na szczęście Norwegowie już dawno przestawili się na słowniki internetowe, które są ogólnie dostępne i darmowe.

Norweskie słowniki internetowe

Bokmålsordboka jest słownikiem tworzonym przy Uniwersytecie w Bergen (UiB) pod patronatem Språkrådet (wcześniej pracowało nad nim UiO). Tłumaczy on słowa zarówno z bokmåla jak i z nynorska. Jest bardzo ścisły, ale pokazuje wszystkie potrzebne znaczenia i wyrażenia związane z szukanym słowem. Musisz się przyzwyczaić do skrótów, które są w nim użyte.

Lexin jest drugim słownikiem, który szczerze polecam. Jest to słownik tworzony przy Ministerstwie Edukacji przez Utdanningsdirektoratet. Skierowano go specjalnie do mniejszości narodowych w Norwegii, czyli z myślą o nas.

Oprócz rozpisanych wyjaśnień i wielu przykładowych zastosowań, możesz tam też znaleźć tłumaczenia na wiele języków. Wszystkie hasła przetłumaczone są na angielski, a duża część także na język polski.

Daje to możliwość używania go również jak tradycyjnego słownika norwesko-polskiego, jednak staraj się używać go w formie norwesko-norweskiej, gdy tylko czujesz się na siłach.

Tritrans jest dobrą alternatywą dla osób znających angielski lub hiszpański, ponieważ tłumaczy właśnie z tych języków.

Jego zaletą (niektórzy powiedzą, że wadą) jest to, że w wynikach pokazuje wiele alternatyw danego słowa, a nie tylko jedno (czasem nietrafne) tłumaczenie. Dzięki temu zmusza Cię, by sprawdzić poszczególne synonimy np. w Lexinie i znaleźć to, które najlepiej pasuje do Twojego kontekstu.

W przypadku elektronicznych słowników norwesko-polskich sytuacja znowu nie wygląda najlepiej. Zawierają błędy i często brakuje w nich kontekstu, odmiany słów, a czasem nawet rodzajników. Dlatego w tej chwili, nie mogę niestety żadnego z nich polecić.

Google Translate – pomoc czy kompromitacja?

Słownikiem, który jest przez jednych nadużywany, a przez innych wyśmiewany, jest Google Translate. Jest to coś więcej niż słownik. Google stworzyło silnik, który w każdej minucie skanuje tysiące stron w poszukiwaniu słów, ich użycia i kontekstu, w którym są zawarte.

Nie jest to słownik w tradycyjnym znaczeniu, ale coś jak wirtualny doradca. Czuwa nad tym, byś miał dostęp do wszystkich najnowszych słów i wyrażeń, niezależnie od tego czy są one formalne, czy w slangu. Niestety nie jest on na tyle inteligentny, by odróżniać jedne od drugich.

Jak więc używać go mądrze i nie dać się skompromitować?

Odpowiedź jest prosta: sprawdzaj wszystko, czego nie jesteś pewien w słowniku jednojęzycznym takim jak Lexin. Jeśli teraz myślisz, że to za dużo roboty i nie masz na to czasu, ciężko mi będzie zmienić Twoje zdanie. W końcu tylko Ty sam wiesz najlepiej ile masz czasu na naukę.

Jeśli jednak nie chcesz się kompromitować poprzez wklejanie całych paragrafów, z których później nie można nic zrozumieć, spróbuj następującej metody.

Tłumaczenie z polskiego na norweski

Często gdy piszesz wypracowanie lub chcesz się dowiedzieć jak o coś zapytać, potrzebujesz znaleźć norweski odpowiednik polskiego słowa lub wyrażenia. Wpisanie go do Google Translate jest dopiero pierwszym krokiem.

Google pokazuje tłumaczenie, które wg. niego jest najbardziej odpowiednie. Ale to, co jest odpowiednie dla niego, nie musi być dobre dla Ciebie. Pierwsze co możesz zrobić to nacisnąć na przetłumaczoną frazę. Dzięki temu odsłonisz alternatywne tłumaczenia. Tylko które z nich jest poprawne?

Jak używać Norwesko-polskiego słownika Google

Wtedy do akcji wkracza Lexin albo Bokmålsordboka. Wpisz w nich przetłumaczone słowa, których nie rozumiesz. Przeczytaj wyjaśnienia i przykłady. Sprawdź czy aby na pewno jest to odpowiedni dla Ciebie kontekst. Może słowo, które podał Google używa się w zupełnie innych sytuacjach?

Nie próbuj tłumaczyć całych zdań i paragrafów. Nie po to uczysz się norweskiego, by wyłączać swoje myślenie. Tłumacz tylko słowa i proste wyrażenia, a potem buduj z nich zdania zgodnie z zasadami gramatyki, które znasz. Lepiej zbudować kilka prostych, ale poprawnych zdań niż niepotrzebnie komplikować.

Tłumaczenie z norweskiego na polski

Tu na szczęście sprawa jest dużo prostsza. Zanim ochoczo wpiszesz zdanie, którego nie rozumiesz, do Google Translate, zastanów się, czy rzeczywiście niczego nie rozumiesz. Może jest w nim tylko kilka słów, które sprawiają Ci kłopot?

Sprawdź je najpierw w Lexinie. Na początku nauki, może się zdarzyć, że podane wyjaśnienie też będzie dla Ciebie trudne do zrozumienia. Ale nie zniechęcaj się. Spróbuj szukać kolejnych słów, których nie rozumiesz.

Każde słowo, które wyszukasz, będzie powoli wchodziło do Twojego pasywnego zasobu słów. Są to słowa, które widziałeś lub słyszałeś, ale jeszcze nie używasz na co dzień. Z czasem, gdy spotkasz się z nimi kilkukrotnie, zaczniesz ich aktywnie używać.

Zdarzy się, że naprawdę nie możesz znaleźć wyjaśnienia, które byłoby dla Ciebie jasne. Spotkasz się z tym przy słowach abstrakcyjnych, albo wyrażeniach, które nie mają polskich odpowiedników. Wtedy pozostaje Google Translate.

Wpisz problematyczne słowo i sprawdź wszystkie alternatywne wyjaśnienia (tak jak przy tłumaczeniu z polskiego na norweski). Często zobaczysz, że jedno słowo ma wiele znaczeń. Tylko poprzez kontekst, w którym jest ono użyte, możesz stwierdzić, które z nich jest właściwe.

Podsumowując

Dużo ważniejsze od tłumaczenia słowo w słowo jest rozumienie całych wyrażeń i kontekstów.

Korzystanie z papierowych słowników norwesko-polskich lub polsko-norweskich wiąże się z ryzykiem wprowadzenia w błąd.

Gwarancję poprawności dają słowniki jednojęzyczne lub te, które są uznane za oficjalne w Norwegii, jak Lexin oraz Bokmålsordboka.

Google Translate może być pomocny, pod warunkiem, że rozsądnie z niego korzystasz.